Z niezrozumiałych przyczyn na duży ekran coraz częściej zaglądają remake kasowych przebojów z przed lat. Wzbogacone o wizualizację 3d, z nową obsadą aktorką i nieco zmiksowaną treścią. W perspektywie tych, którzy przed takimi powrotami nie mieli wcześniej styczności z daną odsłoną to dobrze, ale czy remake filmów wśród koneserów sztuki filmowej spotyka się z uznaniem? Po co wracać do czegoś, co już w swej pierwszej odsłonie było idealne? Przyjrzyjmy się kilku filmom, które w przeszłości zrobiły furorę kinach, a dziś do nich powracają. Footloose z końca lat 80 – w przyszłym roku premiera pod tym samym tytułem. Wichrowe Wzgórza z genialnym Ralphem Fiennes i Juliette Binoche – w roku 2012 again. Dirty Daning, które doczekało się kilku kontynuacji. prawda jest jednak taka, że żadna z nich nie miała takiego polotu jak pierwsza część. Czy wobec tego remake mają sens? Z jednej strony tak – bo osobom z nieco młodszą metryczką przypominają, ze dobre kino to nie tylko naciągana na siłę wizualizacja 3d, czy filmy online wieczorową porą we własnym pokoju. Mało tego, pokazują, ze przeszłość ma swoje walory, o których można doczytać więcej już po projekcji. Daje też szansę młodym aktorom na wybicie się w świecie filmu, zdominowanym przez najczęściej pojawiające się na billboardach nazwiska. Z drugiej strony jednak nie – bo to nic innego jak pasożytowanie na świetnym scenariuszu napisanym przed laty. Dookoła tyle możliwości i natchnienia płynącego prosto z życia, dlaczego zatem tych opowieści nie przenosić na duży ekran? Bez kolejnego Spidermana świat raczej nie ucierpi…To już jednak oczywiście kwestia gustu i wyboru, do jakiego w świecie filmu każdy ma prawo.







